Ann jest/była , nie wiem jak to określić , moją przyjaciółką , najlepszą jaką miałam . Dlaczego tak jest ? Dlaczego nie mogę powiedzieć , że jest ? Ann leży w śpiączce już ponad rok , lekarze mówią , że ona raczej , się już nie wybudzi , że to koniec, że nie ma już sensu jej utrzymywać przy życiu , wielokrotnie pytali się czy odłączyć ją od tych wszystkich apartur .Dlaczego mnie się pytali ? Ann nie ma rodziców , znaczy ma ale nie utrzymuje z nimi kontaktu , wyrzucili ją z domu gdy powiedziała im , że jest w ciąży . Byłam z nią gdy rodziła , trzymałam ją za rękę , tyle razy powtarzałam , że będzie dobrze . Odebrali jej go ,odebrali jej dziecko , wszystko co miała , odebrali jej James'a, Ann straciła pracę , dom , ta pieprzona OPIEKA SPOŁECZNA go odebrała .
Ann kilka dni po tym zdarzeniu , wpadła pod auto ...
Poczułam jak po moich policzkach spływają łzy . Choć minął już rok , ja dalej nie mogę uwierzyć w to co się stało . Chciałam adoptować James'a ale nie pozwolili . A przecież obiecałam jej , że zrobię wszystko by go kiedyś jeszcze zobaczyła .
Wjeżdżając na salę operacyjną , trzymałam ją za rękę , powtarzałam , że będzie dobrze , że za niedługo znów go zobaczy , że będzie mogła ze mną pożartować , że się ułoży , że operacja pójdzie dobrze , lecz ona wiedziała , że to koniec , zapłakana powiedziała : Przepraszam,przepraszam za wszystko , przepraszam , za wszystkie złe słowa , które kiedykolwiek na Ciebie powiedziałam , obiecaj mi , że będziesz silna , że się nigdy nie poddasz , obiecaj . Nasze dłonie się oddalały , palce dotykały palców aż nagle , palce się od siebie oderwały . Widziałam tylko jak lekarze zamykają drzwi do sali operacyjnej , powiedziałam do siebie : obiecuję . Tak ona miała wtedy rację , to był koniec .
Wstałam z kanapy ocierając łzy , które spływały jedna po drugiej . Wzięłam do ręki zdjęcie moje i Ann <zdjęcie na samym dole>
Przez tą sytuację , stałam się oschła , nie tolerancyjna , w stosunku do Lou , do wszystkich .
Po prostu nie chcę znów , do kogoś się przywiązać , nie chcę cierpieć , tak jak cierpię teraz , gdy ta osoba mnie zrani lub odejdzie . Staram się to przełamać , ale nie umiem ...
Udałam się do kuchni , pijąc wodę powoli odpięłam marynarkę , kładąc ją na krześle . Szłam po schodach gdy nagle się potknęłam
-JASNA CHOLERA! - krzyknęłam , próbując się podnieść , udało się ale z wielkim trudem . Pokuśtykałam do sypialni , zdjęłam koszulę i legginsy , rzucając wszystko na ziemię , usiadłam na łóżku i delikatnie obmacałam kostkę , bolało ,ale dało się przeżyć , nigdy nie zwracałam uwagi na takie drobne " upadki " ,popsikałam to czymś na stłuczenia i położyłam się , nakrywając się kołdrą wzięłam telefon i przeczytałam wiadomość:To co , dziś powtórka ? , hm od kogo była ta wiadomość , niech zgadnę , HARRY ! , odpisałam : Zapomnij i włączyłam wolną muzykę , po chwili zasnęłam ..
DRRR - usłyszałam dzwonek do drzwi .
Niechętnie , wstałam,i pokuśtykałam do drzwi , otworzyłam je , i kogo ujrzałam ?
-Heeeeeeeeeeeeeeej - powiedzieli Liam , Niall i Lou , która była schowana za Horana .
-Co wy tutaj robicie ? - zapytałam zdziwiona
-A nudziło się nam i pomyśleliśmy ,że do Ciebie wpadniemy , wpuścisz nas do środka ? - zapytał Niall
-Amm , jasne - powiedziałam . Tak naprawdę niechętnie to powiedziałam .
Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać i wgl .
-Ładne mieszkanie - powiedziała Lou zamykając po sobie drzwi .
-Dziękuję-powiedziałam , starałam się być miła .
-Hej , co to jest ? - zapytał Liam podnosząc pasek od spodni
-To Harry'ego ! - krzyknął Niall .
-Em , nie , to mojego chłopaka - powiedziałam , a kłamstwo ledwo co przeszło mi przez gardło .
- No cóż - zaśmiał się Niall
-Ładny stanik - powiedziała Lou, wybuchając śmiechem
-O KURWA - krzyknęłam , zapomniałam o tym , że nie mam na sobie ciuchów tylko bieliznę , i to jeszcze stringi :_:
Próbując pobiec na górę , upadłam , to przez ten ból kostki .
-Ej co jest ? - zapytała Lou, podbiegając do mnie
-Jakieś 3 godziny temu szłam na górę po schodach i się potknęłam - niechętnie jej odpowiedziałam .
-Mogę dotknąć ? - zapytała
-Taa - szepnęłam
-Boli Cię tutaj ?
-AAAAAAAAAAUĆ - krzyknęłam , mój krzyk dał jej odpowiedź
-Musimy Cię zawieźć na pogotowie - poinformowała mnie wstając
-Nie , nigdzie nie jadę - dałam jej do zrozumienia
-Musisz , to naprawdę dobrze nie wygląda , masz całą siną kostkę ! - powiedział Liam
Nie chciałam jechać do szpitala , nie lubię ich ....
-Dobrze , ale pozwólcie mi iść się ubrać , mhm - powiedziałam próbując wstać
-Pomogę Ci - powiedziała Lou , podając mi dłoń.
-Wolę , żeby to zrobił Niall - odpowiedziałam .

ZAJEBISTE !!! ♥ ♥ ♥ Czekam na następny rodział . ;**
OdpowiedzUsuń