* Lou *
Czekałam
na Simona przy recepcji. Gdzieś zniknął. Wzięłam playboy'a i
beznamiętnie przeglądałam pismo. Po kilku minutach wstałam znudzona i
spacerowałam po korytarzu. Nagle drzwi na końcu hall'u się otworzyły i
ujrzałam w nich zapłakaną dziewczynę. Była przepiękna- te mokre od łez
oczy, te długie blond włosy, jej ruchy, jej panicznie rozbiegany wzrok.
-
Piękna- szępnełam zahipnotyzowana jej osobą. Dziewczyna patrząc na mnie
jak na UFO przebiegła obok mnie. Nie mogłam pozwolic jej uciec,
pobiegłam za nią. To jedyna szansa.
- Hej - powiedziałam, łapiąc ją za przedramię. Popatrzyła na mnie swoimi boskimi oczami.
- Tak ?- powiedziała ocierając łzy.
- Hm ? Ja tylko chciałam zapytać się jak masz na imię- pierwszy raz zapomniałam co mam mówić.
- Lilly, muszę juz isć- próbowała sie oswobodzić, lecz ze mną nie ma tak łatwo.
- Ja jestem Louise, ale mów do mnie Lou. Dasz mi swój numer ?- zapytałam kokieteryjnie. Dziewczyna zrobiła mine typu : ' WTF ?!'
- Po co ci mój numer ?- odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Może byś sie chciała kiedys spotkać, wiesz ...- zaczęłam ruszac drugą, wolną ręka.
-
Nie, nie będę chciała, nie jestem lessbijką- powiedziała i pobiegła.
Nie wiedziałam co powiedzieć, co pomyśleć... Poczułam czyjś oddech na
swojej szyji, męski dotyk... Znowu.
- Cześć- przywitał się chłopak o ciemnej karnacji.
- Cześć- powiedziałam wymijająco kierujac się do wejścia.
- Gdzie uciekasz ?- złapał moja dłoń.
- Tam- pokazałam palcem budynek.
- Nie tak szybko- zaśmiał się.
- Daj mi swój numer- teraz on powtórzył moje słowa. Nie, no !
- Nie- warknełam próbujac wyszarpać dłoń.
- Tak, lubie takie niedostępne- wymruczał mi do ucha.
- Nawet nie wiem jak masz na imie, ani ty jak ja- poinformowałam dalej sie szarpiac.
- Ja jestem Zayn, a ty... się jeszcze dowiem- powiedział lekko uwalniając moją ręke.
- Nie dowiesz, spieprzaj - usmiechnełam sie szeroko i wbiegłam do budynku wprost na Simon'a . Szczeście w nieszczesciu.
-
O, Louise, co ty tam robiłaś z Zayn'em ? Czyżbyś zmieniła orientacje,
moze mam szansę ?- zadrwił sobie ze mnie tak jak miał w zwyczaju.
- Grabisz sobie- syknęłam przymrużajac oczy.
-
Boję się ciebie. Chodź , ustalę ci grafik- poinformował i pociagnął
mnie za soba do swojego gabinetu. Bobby ( ochroniarz ) widząc moja minę
zaczął się dławić kanpaką. Simon w jego biurze podał mi kartk
zatytułowana rózową czcionką 'Louise' ...
- CODZIENNIE ?! Czy ciebie człowieku pojebało ?!- krzyknęłam , na co on się zaczął smiać.
-
Nie, ze mną wszystko ok, dzieki, ze pytasz, a codziennie, bo dużo ludzi
w tym roku, wiec powiekszylismy liste o 30 miejsc, niestety jedna
dziewczyna była boska, ale odstapiła miejsce Zayn'owi i reszcie- zrobił
smutna minke, ale zaraz sie otrząsnął i drwiaco uśmiechnał.
- Ta,
to ja juz pójdę, pa , też cie nie kocham- wyszłam z gabinetu jak
najszybciej. Za drzwiami odetchnęłam z ulgą. Pierwszy termin ?
-
O kurwa- powiedziałam na tyle głośno, że wszyscy ludzie stojacy
niedaleko mnie popatrzyli sie na mnie . Niektórzy rozbawieni, starsi
miażdżyli wzrokiem... Jutro o 7.00 rano ?! Zabiję go. Usłyszałam śmiech
z pokoju Simona, no tak , usłyszał młj komentarz. Poszłam do domu.
Wziełam szybką kąpiel i w pośpiechu do łóżka. Usnęłam odrazu, chociaz
była 19.00, no bo trzeba się wyspać, a wgl co ja tam tyle godzin
robiłam ?!
* rano *
Zmęczona, zapewne z worami pod oczami z wielką torbą weszłam do sali cwiczeń. Weszłam
do szatni, kiedy usłyszałam za sciana głos chłopca z wczoraj,
postanowiłam troche podsłuchać, ale jednoczesnie sie ubierałam.
- I jak ci poszło z tą dziewczyną ?- zapytał jakiś głos.
- To jest Louise, spotkałem się z nią wczoraj wieczorem- poinformował jesli dobrze mówie Zayn.
- O , ma takie imie jak ja - ucieszył się inny głos.
- Z tą Louise co wczoraj ja rozmawiałam ?- zapytał znany mi głos, Lilly !
- Nioms, z ta, ładna no nie ?- powiedział Zayn. Wtedy usłyszałam dźwieczny smiech należący do Lilly.
- Ona się dławi ?- usłszałam kolejny inny głos.
- Nie, ej co ci ?- zapytał Zayn.
- Ona...jest...lessbijką..- lilly nie mogła wytrzymać ze śmiechu.Wyszłam z szatni zamykaja poprzednio swoja szafkę.
-
tak, jestem lessbijką- popatrzyłam na wszystkich tam zgromadzonych.
Twarze pięciu chłopców i Lilly ze smiechu przeszły w zmieszanie.
Jednynie Zayn miał inny wyraz, było mu głupio. Widziałam to. Nastąpiły
zajecia. Ten Zayn po prostu bosko tańczył, ah, sarkazm. Wyżywałam sie
na całej 5 jak tylko mogłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz