wtorek, 17 lipca 2012

ll - 'Kolejna dziwaczka'

*Lilly*
Nastał kolejny dzień , niechętnie wstałam z łóżka i wyłączyłam budzik . Kierowałam się w stronę schodów gdy nagle zadzwonił telefon .
- Halo ?
-Hej , przyjedź do nas na chwilę
-a kto mówi ?
-Simon Cowell
-A spoko , to będę za pół godziny . - powiedziałam i rozłączyłam się . Ubrałam rurki , białą koszulę , conversy i wyszłam . Kiedy tylko pojawiłam się na przystanku podjechał autobus. Weszłam na samą górę i jak codzień podziwiałam Londyn. On nigdy mi się nie znudzi. Big-Ben , siedziba parlamentu, ahh... Niechętnie wstałam aby wyjść. Nie wiem ile czasu minęło, ale kompletnie zatraciłam się w tym mieście. Weszłam do studia i pierwsze co zobaczyłam to tłum. Wielki tłum. Co prawda mniejszy niz na castingu, ale wciąż spory. Udałam się do 'recepcji' i zapytałam o Simon'a. Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. A, to on. 
- Cześć, Simon- przywitałam się z usmiechem. 
- Witaj, Lilly, muszę z tobą porozmawiać- pociągnął mnie w stronę jakiegoś pokoju. Zobaczyłam w nich pięciu chłopaców. W tym dwóch z wczoraj. 
- chłopcy, to jest Lilly, Lilly to jest Zayn, Louis, Liam, Niall i Harry- przedstawił nas sobie Cowell. 
- czesc, Lilly- potulnie jak mełe dzieci przywitali sie ze mną z usmiechami i zmieszaniem na twarzy. 
- czesć- mruknełam niepewnie kolejny raz tego ranka. Czułam na sobie cieżki wzrok lokowanego zielonookiego chłopaka. Jego spojrzenie mnie tak przeszywało, że az dostałam ciarek. 
- Zimno ci ?- zapytał troskliwie ciemny blondyn. 
- Nie , dzieki- lekko się usmiechnełam. Przypadkowo spojrzałam na lokacza, który ze złością patrzył na jak dobrze pamiętam Liam'a. Wzruszyłam ramionami i wyczekujaco popatrzyłam na Simon'a . 
- A wiec, Lilly, chłopcy nie chca, zebys zmarnowała swojego talentu, wiec- mówił Cowell.
- ja juz zdecydowałam- odrzekłam mu w pół słowa.
- Tak, ale nie mozesz tak narazać swojej kariery- powiedział stanowczo. 
- A ty nie mozesz mi rozkazywac- warknęłam.
- przepraszam- spusciłam głowę. 
- rozumiem Lilly, czyli nie wrócisz ?- zapytał próbujac złapać mój wzrok.
- Tam nie ma już dla mnie miejsca, dziękuje- powiedziałam i wstałam z fotela. Podeszłam do chłopców i pożegnałam sie z nimi usciskiem. Przy ostatnim poczułam głeboki wdech, tak jakby chciał zatrzymac mój zapach... dziwne... 
- Pa, simon- pozegnałam sie i wyszłam. Teraz juz nie wytrzymałam, rozpłakałam sie. Zaprzepasciłam taką szanse, dla szczęścia y=tych chłopaków, no cóż... Kiedy wychodziłam poczułam na sobie kolejny wzrok, rozejrzałam sie. Jakaś brunetka patrzyła sie na mnie jak na 8 cud swiata, kolejna dziwaczka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz