sobota, 4 maja 2013

"Wyciąg głowę spod kołdry"

      Wychodząc z sali , wpadłam na pomysł by pójść do Ann , nie było to daleko , tylko parę kroków .
-Ja idę - powiedziałam krótko z uśmiechem na twarzy
-Gdzie?-zapytał Liam wstając z krzesła
-Eeem , nieważne - powiedziałam łamiącym się głosem
-Jak chcesz-powiedział Liam .
-To pa - powiedziałam żegnając się z nimi uściskiem .
Na dworze padało , na szczęście nie miałam daleko do szpitala , tylko kilka kroków . Jednak nim poszłam do szpitala , wstąpiłam do kwiaciarni . Kupiłam białą różę . Takie Ann najbardziej lubiła .
Po chwili szłam dobrze znaną mi drogą do sali w której była Ann . Szybkim i zdecydowanym ruchem otworzyłam drzwi . Łza zakręciła mi się w oku na widok najlepszej przyjaciółki . Zamknęłam drzwi i usiadłam na krześle obok łóżka na którym leżała . Wzięłam jej dłoń w swoją i mocno ścisnęłam . 
-Tęsknię-szepnęłam , a z moich oczu popłynęły łzy . Za każdym razem gdy ją odwiedzam mam nadzieję,że otworzy oczy , że da jakiś znak .
-Kupiłam Ci różę ..-powiedziałam szlochając . Czekałam na jej odpowiedź , chociaż tak naprawdę , wiedziałam , że to niemożliwe .
-Cholera Ann , otwórz te oczy , powiedz coś , cokolwiek , obudź się - szeptałam  nadal płacząc . Płacz nasilał się z każdą sekundą coraz bardziej . 
-Przepraszam - mówiłam ...
  Siedziałam tak "rozmawiając" z nią kilka godzin . Kompletnie straciłam poczucie czasu ..
-Muszę iść , przyjdę niedługo , Kocham Cię - powiedziałam całując ją w policzek i przytulając . 
Wychodząc z budynku o kulach, ujrzałam Lou z Simonem. Tylko tego brakowało . Tych pytań dlaczego płaczę itp . Nie no super . Szybkim ruchem starłam łzy i wyszłam jej na przeciw .
-Hej , przepraszam , że poszłam , ale musiałam załatwić - zaczęłam
-Nie musisz się tłumaczyć , nie płacz - powiedziała Lou przytulając mnie . Odwzajemniłam uścisk . Potrzebowałam tego . 
-No już dość tych czułości - powiedział Simon 
Zaśmiałam się pod nosem . 
-Gdzie idziesz?-zapytała Lou odrywając się ode mnie
-Ee do znajomej - skłamałam
Lou i Simon nic nie powiedzieli , po prostu się uśmiechnęli . 
-To pa - powiedziałam i odeszłam . No właśnie gdzie ja idę ?! 
                                                  *   *   *
Gdy wróciłam do mieszkania było po 18;00 . Zmęczona całym dniem usiadłam na fotelu w salonie . Dlaczego zmęczona ? to chyba przez ten głupi gips . Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Grace . 
Grace jest moją biologiczną siostrą , ma 23 lata i mieszka we Francji .
-Halo ? - odezwał się głos po drugiej stronie 
-Cześć Grace - powiedziałam i na mojej twarzy wymalował się uśmiech . Mimo , że się często z nią kłóciłam , uwielbiałam z nią rozmawiać .
-O hej Lill , co tam u Ciebie ? dawno nie dzwoniłaś - powiedziała Grace . 
-A wszystko w porządku oprócz tego , że mam skręconą kostkę i gips na nodze , a nie dzwoniłam bo jakoś czasu nie było - poinformowałam ją .
Plotkowałyśmy jakieś dobre pół godziny po czym Grace przeszła na nie mój ulubiony temat . 
-Znalazłaś jakąś pracę ? - zapytała
-Em nie , nie chcę na razie pracować-powiedziałam i mogłam sobie wyobrazić , że właśnie w tym momencie siostra wywróciła oczami .
-Ale musisz ! wiesz  ,że nie będę Ci już do końca życia wysyłać pieniędzy - powiedziała .
-Chcę iść na studia - krzyknęłam do telefonu 
-Nie krzycz , dobrze wiem o tym , ale znajdź sobie też pracę! Studia zaczniesz ale dopiero za rok bo wiesz , że poszłaś rok wcześniej do szkoły i osoby na studiach przynajmniej większość ma 19 lat . - powiedziała 
-No i co z tego ? No właśnie większość - zapytałam
-Opłacę Ci studia , ale dopiero za rok , najpierw znajdź sobie gdzieś pracę , Lill proszę Cię - mówiła
-Dobrze , daj mi jakiś tydzień-powiedziałam
-Okej , masz jakiś tydzień , ja już muszę kończyć , pa , Kocham Cię-powiedziała z zadowoleniem 
-Też Cię kocham , pa - szepnęłam i rozłączyłam  się . 
Eh , praca ?! nie no nie ! ja chcę na studia najpierw , chcę być lekarzem ! To moje marzenie od dzieciństwa . Z biologii i chemii zawsze miałam same 6 i 5 .
Muszę wytrzymać jeszcze rok . UGH ! Dam radę . 
Znudzona oglądałam telewizję i siedziałam na fb i tt . Nic ciekawego .
Patrzyłam na gips i nie mogłam doczekać się jutra , aż mi go zdejmą . 
Było po 20 gdy zdecydowałam , że pora zjeść kolację , umyć się i pójść spać .
Po zjedzeniu kolacji i kąpieli położyłam się w łóżku , włączyłam muzykę i zaspałam.
-kto tam jest ? - zapytałam wstając z łóżka . Odpowiadały mi tylko otwierające i zamykając się wszędzie drzwi i okna . Przerażona zobaczyłam czarne cienie zbliżające się do mnie . 
-AAAAAAAAAA ! -krzyknęłam budząc się z koszmaru . Przestraszona schowałam głowę pod kołdrę . I to jest właśnie minus mieszkania samemu . Jeśli masz koszmar nikt do Ciebie nie przyjdzie i nie powie , że to tylko sen , że wszystko jest okej . Wysunęłam głowę spod kołdry i rozejrzałam się po pokoju . Pusto , żadnych cieni , żadnych dziwnych odgłosów . Pomimo tego , bardzo się bałam . Nagle usłyszałam czyjeś kroki . Dochodziły ze schodów . Szybko schowałam głowę pod kołdrę . Mój oddech był nierówny . Szybko sięgnęłam po telefon i wybrałam numer Liam'a . A co jeśli go obudzę ?! Już po 2 sygnale odebrał . 
-Liam proszę , przyjedź do mnie  , ktoś jest w moim mieszkaniu-powiedziałam jak najciszej się dało .
-Em , Lilly wiesz ,że ja mieszkam w Wolverhamptom ?-zapytał Liam 
-Co ja mam zrobić?-zapytałam przerażona . 
-O jejku , masz szczęście , że czekam dopiero na autobus , który właśnie jedzie , okej , przyjdę , będę za jakieś 10 minut-powiedział i się rozłączył . 
Odetchnęłam z ulgą . Kroki nie ucichły . Po 10 minutach usłyszałam jak ktoś zatrzaskuje drzwi na dole . Oby to był Liam , błagam . 
-yym Lilly ? - zapytał jakiś głos wchodząc do mojego pokoju
-Liam ? -zapytałam niepewnie
-Tak , wyciąg głowę spod kołdry-szepnął
-Ale zaświeć światło-powiedziałam
Liam na moją prośbę zaświecił lampkę . 
Powoli wysunęłam głowę spod kołdry i ujrzałam Liam'a .
-Nikogo tu nie ma - powiedział siadając na skraju łóżka . 
-Jak to nie ? słyszysz to ? - zapytałam uciszając go
-Jezu Lilly to tylko zegar ! - powiedział wybuchając śmiechem
-Wcale , że nie ! - krzyknęłam
-Oj tak -mówił dalej się śmiejąc 
-GŁUPEK-krzyknęłam rzucając w niego poduszką
-Kogo tak nazywasz?-powiedział odrzucając poduszkę
-Ciebie - powiedziałam i wybuchłam śmiechem
-Hmm to nie ja nie odróżniam tykania zegara od czyichś kroków-szepnął
-Przepraszam,że Cię tu ściągnęłam , jeśli chcesz możesz zostać -również szepnęłam
-Został bym , ale muszę wracać , za 20 minut mam ostatni autobus , dokładnie o 23;40 . - powiedział wstając
-Jak chcesz , zamkniesz drzwi jak będziesz wychodził na klucz ? - powiedziałam i sięgnęłam po zapasowe klucze
-Hm okej , jutro Ci oddam - powiedział gasząc lampkę.
-Dziękuję - powiedziałam , przytulając go . Minęło jakieś 5 minut gdy nagle ..
-Lilly puścisz mnie ? -zapytał śmiejąc się
-O jezu , przepraszam - odpowiedziałam również się śmiejąc
-Nie bój się , nikogo tu nie ma - powtórzył swoje słowa i wyszedł . 
-Ale ja jestem głupia!-powiedziałam do siebie i zaśmiałam się, gdy usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi . Zamknęłam oczy i szybko zasnęłam 









1 komentarz:

  1. Super zresztą jak zawsze... Juz czekam na nexta...



    P.S. Jeslo.mialabys czas i ochote to zapraszam na mojego i mojejj bff bloga http://1dkochamywas.blogspot.com/?m=1 ...

    OdpowiedzUsuń