sobota, 18 maja 2013
"Jestem Tom"
*Lou*
Obudził mnie kosmyk włosów łaskoczący mnie po twarzy. Poskrobałam się w to miejsce i otworzyłam oczy. Koło mnie leżał Niall, a jego ręka była zarzucona przez mój bok. Znów poczułam ból. Zrobiłam coś przeciwko swojej woli, ale uszczęśliwiłam go. Cóż, było mi z tym źle, bo nie chciałam łamać swoich zasad, a przy tym robić mu jakąś nadzieję… W sumie, on powinien wiedzieć, ze to nic nie znaczy, bo przecież jestem l e s b i j k ą.
Chłopak poruszył się i po chwili otworzył swoje niebieskie oczy. Uśmiechnęłam się lekko.
- Dzień dobry- powiedziałam próbując wstać.
- Dzień dobry- odpowiedział zachrypniętym głosem i pociągnął mnie za rękę. Upadłam na jego tors.
- Hej! Nialler! Co ty robisz?- krzyknęłam próbując wyrwać się z uścisku. Chłopak pogładził mnie po włosach.
- A to… co było wczoraj?- zapytał patrząc mi prosto w oczy. Przeniosłam wzrok na okno.
- Nialler, ja… Nie chciałam, żeby wczoraj to się wydarzyło, przepraszam. Wiesz, że jestem i n n a. To… nie powinno się nigdy wydarzyć- zagryzłam wargę, tak, ze spłynęła z niej krew, którą szybko wytarłam językiem. Wiedziałam. Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam! Spojrzałam na jego twarz i widziałam ból. To wszystko przeze mnie!
- Idiotka- mruknęłam.
- Ehm… Louise, ja się będę już zbierał. Pewnie Simon zachodzi w głowę gdzie jestem, a po za tym dzisiaj występ- uśmiechnął się sztucznie i wyszedł poprzednio ubierając buty. Podbiegłam do okna i zobaczyłam jak chłopak wychodzi, a z jego policzka spływa łza.
- Horan, cioto, nigdy nie ufaj babom- usłyszałam, kiedy przechodził koło okna.
Jęknęłam i zaczęłam histerycznie płakać. Dlaczego? Bo jestem cholerna egoistką! Jak zwykle krzywdzę innych, żeby mi było dobrze! Jak mogę taka być? Po co się urodziłam? Po co tu jestem? Ugh… Ale śmierć, to żadne wyjscie. Niestety.
Otarłam łzy dłońmi i szybko wstałam spod okna. Wbiegłam do łazienki i weszłam do prysznica, po czym zasunęłam kabinę. Gorące krople wody zmywały ze mnie poczucie winny, które i tak po wyjściu z niego pozostało, lecz pozwoliło mi się to na chwilę odprężyć.
Z powodu dzisiejszego występu w X-Factor- tutaj westchnięcie- muszę się jakoś wystroić. To mój pierwszy rok tutaj, ale zdążyłam już przejść specjalny kurs, aby móc tam ‘’wystąpić’’. Jak się zachowywać, co nosić, co mówić, czego nie mówić, blablabla…
Weszłam do pokoju i zanurkowałam w szafie. Nie było trudno czegoś znaleźć, więc szybko wybrałam to: http://lp.hm.com/hmprod?set=key[source],value[/environment/2013/Q81_0008_021R_0.jpg]&set=key[rotate],value[-0.1]&set=key[width],value[4252]&set=key[height],value[4972]&set=key[x],value[474]&set=key[y],value[553]&set=key[type],value[FASHION_FRONT]&hmver=0&call=url[file:/product/large]
Było dosyć ekstrawaganckie, ponieważ przód góry był subtelnie przezroczysty. Ale o to w tym wszystkim chodzi. Aby ktoś zwrócił na ciebie uwagę.
Wysuszyłam włosy zostawiając je dziś dla odmiany falowane. Zawsze prostowałam włosy, ale no cóż, dzisiaj taka okazja…Na czubek głowy nałożyłam beżową cieńką opaskę na gumce. Zrobiłam kreski na oczach, lecz bez wydłużonych końcówek, po prostu wzdłuż granicy powieki z rzęsami. A propos rzęs przejechałam kilkakrotnie po nich maskarą, a na usta nałożyłam szminkę w odcieniu nude. Na nogi włożyłam wysokie szpilki w tym samym kolorze zakończone szpicem. Na nadgarski włożyłam kilka bransoletek. Paznokcie, które były pomalowane na matowy czarny kolor i błyszczący u końców zostawiłam w nienaruszonym stanie.
Przejrzałam się w lustrze.
- Jest okej- mruknęłam sama do siebie. Łapiąc małą torebeczkę na długim pasku z przygotowaną zawartością wyszłam z mieszkania.
Dojechawszy do budynku, wysiadłam i skierowałam się do prywatnego wejścia dla personelu. Po drodze każdy robił mi zdjęcie, mimo że nie byłam żadną celebrytką.
Chodziłam po przebieralniach i udzielałam wszystkim uczestnikom wskazówek. Ominęłam tylko jeden pokój. Pokój One Direction. Posłałam do nich Mirandę, aby mnie wyręczyła.
Gdy program się zaczął siedziałam w wyznaczonym miejscu na backstage’u komentując do kamery każdy wystep, oczywiście pod względem choreografii. Potem dochodzili do mnie uczestnicy i musiałam ich wypytywać o różne rzeczy związane z układem. Nie powiem, lubiłam to, ale trzeba było duzo mówić i ciągle być pozytywnym. Uwierzcie, to naprawdę trudne.
Nagle zobaczyłam jak do pomieszczenia, w którym przebywałam wchodzą chłopcy wraz z Lilly. Wygladała zjawiskowo, zreszta jak zwykle, ale to nie od niej nie mogłam oderwać wzroku. Jakiś chłopak, który wszedł za całą grupą zwrócił moją uwagę. Poczułam się jakby poraził mnie piorun. Było w nim cos, co mnie do niego ciągnęło. I ja sama chciałam być przy nim. Moje usta się rozchyliły, a oczy wytrzeszczyły.
Niespodziewanie chłopak popatrzył na mnie i uśmiechnął się szeroko.
- Cześć- powiedział lekko zachrypniętym głosem. Jego baryton zadźwięczał mi w uszach.
- Cz-cześć- bąknęłam i czułam jak na moje policzki wylewają się rumience. Wyróżniał się na tle chłopców. Był… hm? Dojrzalszy.
- Jestem Tom- wyciągnął do mnie dużą dłoń.
- Louise- powiedziałam cicho i podałam mu swoją- przy jego- małą rękę.
- Miło mi cię poznać- jeszcze raz uśmiechnął i odwrócił się do Lilly, która ciskała we mnie piorunami. Nie dosłownie, ale w jej oczach można było to wyczytać. Jeszcze bardziej się zarumieniłam. Ale tym razem ze smutku czy wstydu…
Kiedy chłopcy wyszli na scenę ktoś podszedł do mnie od tyłu i ścisnął za rękę.
- Au!- pisnęłam się odwróciłam.- Coś się stało, Lillianne?
- Co się stało? Zaraz powiem co się stało. Ty się stałaś! Co ty do cholery robisz?- krzyczała na mnie tak, abym ja słyszała, ale nikt inny.
- Co robię?- powiedziałam spuszczając głowę.
- Jeszcze się pytasz?- prychnęła.
- Skoro nie wiem to się pytam- mój ton glosu przybierał na sile.
- Nie udawaj głupiej. Po prostu zostaw Tom’a w spokoju, szmato- warknęła po czym odeszła.
Czy ona naprawdę powiedziała do mnie s z m a t o? Do moich oczu napłynęły łzy, ale nie pozwoliłam im spłynąć. Syknęłam i pokazałam jej środkowego palca. Zobaczyła to. Ha! Zobaczymy, kto będzie górą, s z m a t o!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz